Od dwóch tygodni mieszkamy w nowym domku,choć mam nadzieję,że nie potrwa to długo i w końcu znajdziemy nasz przystanek,w którym uwijemy już na zawsze nasze gniazdko.
Pracy w nowym domu jest co niemiara,a sił coraz miej .Niestety jeszcze na bagażach i kartonach pomalutku urządzamy,malujemy i zmieniamy.
Dwa tygodnie temu spędziliśmy weekend poza domem,była to świetna odskocznia od monotonni i codzienność,Po raz pierwszy byłam na meczu Cork-Kerry i muszę przyznać ,że przeżycie było niesamowite.Atmosfery jaka tam panowała nie da się opisać.Kibice z dwóch różnych drużyn wymieszani między sobą,witali się pozdrowieniami,co niestety jest u nas w Polsce nie do pomyślenia....
Ostatnio uwagę swoją poświęcam na urządzanie domu i tworzeniu własnego D.I.Y,niekiedy inspirowana różnymi zagranicznymi blogami,,,a ponizej małe początki..
Ściskam serdecznie i życzę udanego weekendu
podpórka pod ksiązki zrobiona z puszek a w środku umięściłam nasze zdjęcia

część młodego pokoju PRZED zmiana

a poniżej po

Rodzinka R...serdecznie pozdrawia:)




